„Nie życzę sobie geodety na mojej działce”. Czy sąsiad może odmówić wejścia geodecie?
„Proszę natychmiast opuścić mój teren!” - to zdanie każdy czynny zawodowo geodeta usłyszał w swojej karierze co najmniej kilka razy. Zwykle towarzyszy mu wzburzenie, czasem groźba wezwania policji, a niemal zawsze głęboka nieufność.
Emocje są tutaj całkowicie zrozumiałe. Nikt z nas nie lubi, gdy po jego prywatnej własności, w którą włożył mnóstwo pracy i pieniędzy, nagle zaczyna chodzić obcy człowiek, na dodatek wynajęty przez sąsiada. Pojawia się natychmiastowa myśl: „Sąsiad coś knuje, a ten geodeta przyszedł mu pomóc zabrać mój kawałek ziemi”.
W tym artykule wyjaśniam na spokojnie, jak to wygląda od strony przepisów, dlaczego obecność geodety na Twojej działce to nie powód do paniki i dlaczego odmawianie mu wejścia to zazwyczaj ślepa uliczka.
Dlaczego geodeta w ogóle musi wejść na sąsiednią działkę?
Granica nieruchomości to z definicji linia, która łączy dwie działki. Nie należy ona w całości ani do jednego, ani do drugiego sąsiada - jest wspólna. Aby prawidłowo ją zmierzyć, odszukać zakopane w ziemi znaki graniczne (tzw. kamienie graniczne) lub wbić nowe paliki, geodeta musi mieć do niej fizyczny dostęp z obu stron.
Często uwarunkowania terenowe (gęsty żywopłot, wysoki płot, budynek stojący w ostrej granicy, głęboki rów) sprawiają, że jedyną techniczną możliwością ustawienia instrumentu pomiarowego lub przyłożenia tyczki z odbiornikiem GPS jest wejście na podwórko sąsiada. Bez tego wykonanie rzetelnego i zgodnego z prawem pomiaru jest po prostu niemożliwe.
Czy geodeta ma do tego prawo?
Krótka odpowiedź brzmi: tak, ma pełne prawo.
Długa odpowiedź kryje się w polskim prawie. Zawód geodety jest zawodem zaufania publicznego. Wykonując oficjalne pomiary, geodeta nie jest traktowany jak zwykły „przechodzień”. Zgodnie z art. 13 ustawy Prawo geodezyjne i kartograficzne, osoby wykonujące prace geodezyjne mają prawo wstępu na grunt i do obiektów budowlanych oraz dokonywania niezbędnych czynności związanych z wykonywanymi pracami.
Prawo to przysługuje niezależnie od tego, czy działka jest ogrodzona, czy nie.
Czy geodeta może wejść bez wiedzy właściciela?
Tak, ustawa nie nakłada na geodetę obowiązku uzyskiwania uprzedniej, pisemnej zgody na samo wejście na grunt w celu wykonania pomiaru topograficznego czy inwentaryzacji.
W dobrej wierze i z czystej ludzkiej przyzwoitości, staramy się zawsze zapukać do drzwi, przedstawić się i wyjaśnić cel wizyty. Jednak jeśli właściciela nie ma w domu, a furtka jest otwarta lub pomiar odbywa się na nieogrodzonej łące - geodeta może wejść, wykonać swoją pracę i opuścić teren.
Uwaga: Czym innym jest samo wejście w celu pomiaru, a czym innym procedura wznowienia znaków granicznych czy rozgraniczenia. W tych drugich przypadkach wszyscy zaangażowani sąsiedzi zawsze otrzymują oficjalne, imienne zawiadomienie listem poleconym na co najmniej 7 dni przed planowanymi czynnościami.
Czego boją się właściciele i dlaczego niepotrzebnie?
Najczęstsza obawa brzmi: „Jeśli wpuszczę geodetę wynajętego przez sąsiada, to on przesunie granicę na moją niekorzyść”.
To mit. Samo fizyczne wejście geodety na działkę i przyłożenie tyczki pomiarowej nie zmienia granic prawnych nieruchomości. Geodeta nie tworzy nowej rzeczywistości w terenie - on jedynie odtwarza tą, która już istnieje, na podstawie państwowych dokumentów. Pomiary są obiektywne. Współrzędnych zapisanych w ośrodku dokumentacji nie da się magicznie nagiąć na korzyść zleceniodawcy.
Wejście na Twoją działkę nie oznacza też, że geodeta ma zamiar „zabrać” Ci część terenu. On po prostu sprawdza, gdzie ta granica faktycznie przebiega według dokumentów z zasobu państwowego.
Czego geodecie robić NIE wolno?
Prawo wstępu nie oznacza samowolki. Geodeta na cudzym terenie ma bardzo konkretne ograniczenia. Nie wolno mu:
- świadomie niszczyć upraw, rabatek czy trawników (jeśli nie jest to niezbędne do wykonania pomiaru),
- uszkadzać ogrodzeń i mienia,
- wchodzić do wnętrza prywatnych domów i mieszkań (chyba że pomiar dotyczy bezpośrednio wnętrza, co jest rzadkością - np. gdy podział działki obejmuje także podział budynku),
- zaglądać do prywatnych rzeczy niezwiązanych z pomiarem.
Geodeta wchodzi na teren wyłącznie w konkretnym, zawodowym celu i po jego realizacji musi go opuścić, zostawiając wszystko w nienaruszonym stanie.
Co się dzieje, gdy właściciel odmawia wejścia?
Jeśli sąsiad staje w furtce i fizycznie blokuje dostęp, geodeta nie będzie się z nim szarpał - nie na tym polega nasza praca. W takiej sytuacji właściciel musi jednak liczyć się z poważnymi konsekwencjami.
Utrudnianie lub uniemożliwianie wykonywania prac geodezyjnych jest wykroczeniem. W skrajnych, konfliktowych sytuacjach, geodeta ma prawo wezwać na miejsce patrol policji w celu asysty. Dodatkowo, zgodnie z prawem, na osobę utrudniającą pomiary może zostać nałożona kara grzywny. Zwykle zablokowanie prac to tylko odwleczenie nieuniknionego, które eskaluje konflikt międzysąsiedzki do poziomu instytucjonalnego.
Podsumowanie
Widok geodety na własnej posesji może budzić niepokój, zwłaszcza gdy prace zlecił sąsiad, z którym relacje są - delikatnie mówiąc - chłodne. Warto jednak pamiętać o kluczowej zasadzie naszej branży: geodeta działając na czyjeś zlecenie, nie może realizować dowolnego „widzimisię” zleceniodawcy.
Jesteśmy związani przepisami prawa i musimy rygorystycznie trzymać się istniejących materiałów z państwowych zasobów. Nie wymyślamy granic na nowo, by zadowolić tylko naszego klienta. Jesteśmy bezstronnym i obiektywnym filtrem między dokumentami a rzeczywistością w terenie.
Aby jednak móc ten teren prawidłowo i rzetelnie zmierzyć, często po prostu musimy postawić stopę na sąsiedniej działce. Nie ma w tym podstępu ani chęci zabrania komukolwiek jego własności - to czysta, techniczna konieczność wynikająca ze specyfiki pomiarów. Wpuszczenie geodety to najszybsza i najspokojniejsza droga do tego, by rozwiać wszelkie graniczne wątpliwości.
Skontaktuj się
Masz problem z przebiegiem granicy lub potrzebujesz rzetelnego pomiaru? Skontaktuj się ze mną - działam zgodnie z prawem i z szacunkiem do Twojej własności.
506 599 416